[Cytat] Éric-Emmanuel Schmitt


Dzisiejszy wpis zainspirowany został przez cytat Érica-Emmanuela Schmitta, pochodzący z jego książki „Kiedy byłem dziełem sztuki”

Sława lepiej pasuje zmarłym […] to wypożyczony strój, żywi wyglądają w nim śmiesznie

 

Kiedy byłam małą dziewczynką, marzyłam o tym, aby stac się gwiazdą filmową, Później mi się zmieniło i chciałam zostać piosenkarką.

Uważałam, że jeśli ktoś ma talent a do tego zapał, może osiągnąć wiele nie tylko sławę, nie tylko pieniądze. Po prostu spełnienie. Jest swego rodzaju wzorem i inspiracją dla całej reszty świata, udowadnia bowiem, że tylko ogromnemu wysiłkowi jesteśmy w stanie osiągnąć zamierzony cel. Niezależnie, od czego czym ów cel jest, to praca sprawia, że stajesz się lepszy, że małymi kroczkami powoli odkrywasz nieznane rejony własnego ciała i umysłu, że popełniasz błędy, które sprawiają, że uczysz się podwójnie.

Tak przynajmniej było. Tak przynajmniej być powinno.

Dziś tempo musi być wyjątkowo szybkie. Cokolwiek wymyślimy dziś, jutro musi być już w końcowej fazie realizacji. Inaczej przepada i do widzenia. Ostatnio Dustin Hoffman, mając najwyraźniej po dziurki w nosie tej szaleńczej pogoni, która rzutuje niesamowicie na jakości, stwierdził, że oto w tym momencie, mamy największy kryzys w historii Hollywood od 50 lat.

W obecnych czasach trudno jest uwierzyć, że możesz zrobić dobry film za małe pieniądze. Zrobiliśmy „Absolwenta” i on się ciągle broni. Ma wspaniały scenariusz, nad którym pracowano trzy lata. Ma wspaniałego reżysera, ekipę oraz obsadę. To był mały film, cztery ściany i aktorzy, mimo to jego kręcenie zajęło sto dni-dodał aktor.

<źródło:http://m.kultura.gazeta.pl/kultura/1,116106,18316131,dustin-hoffman-w-mocnych-slowach-film-jest-w-najgorszej-kondycji.html

I jakże tu się z takim Dustinem nie zgodzić? Zapewne kiedyś też jakiś producent przyspieszał tempo, żeby mu dolarów więcej spływało. Ależ… gdzie w dzisiejszych czasach miejsce na kilkuletnie poprawki nad scenariuszem? Na dokładną analizę tematu, dyskusje?

Ostatnio coraz częściej łapie się na tym, że moje wnioski sprowadzają się do jednego: kiedyś było lepiej. Czy to świadczy o tym, jak stara jestem? Czy rzeczywiście mam rację?

Perspektywa szybkiej sławy pozbawiła nas takiej wartości jak praca jak nieustanne wzmacnianie siebie i nauka. I niestety sama też siebie złapałam na podejściu à la 5 letnia mała dziewczynką „ja chcę już”.

Blog, który być może ktoś z was w tym momencie czyta, powstał w tym miesiącu: lipiec 2015. Niby moim priorytetem, nie była ilość komentarzy, ani wejść, lecz ćwiczenie własnego umysłu, oraz kreatywności. Prowadzenie bloga, którego nikt nie czyta zaczęło mi w pewnym momencie przeszkadzać.No chciałam, żeby to ktoś przeczytał! Komcia zostawił! Zaobserwował może nawet, a co!

Pomijam już fakt, że jako weteranka różnego rodzaju prac, pisanie bloga pracą nie nazwę. Nigdy. Choćby mnie nago przywiązano do słupa wysokiego napięcia, nago, i gilgotano w stópki od rana do wieczora. Pisanie bloga pracą dla mnie nie jest i basta. To jest przyjemność i pasja.

Jednakże wszystko jest kwestią czasu i jako takiej dyscypliny. Być może nigdy nikt nie przeczyta tych notek. Może za miesiąc będę mieć po 30 komentarzy. Ale nie dowiem się tego poddając się, bo pierwszy miesiąc nie był dla mnie satysfakcjonujący. Takich miesięcy może być więcej.

<Nigdy nie byłam specjalnie cierpliwa, to jedna z moich największych wad. Liczę jednak, że kiedy wreszcie mam sprecyzowany plan, jak ten blog ma wyglądać, to nie ustanę w ulepszaniu i nie załamię się wręcz znikomym zainteresowaniem. Początki są początkami, nie przeskoczę tego etapu.

Troszkę śmiesznie to brzmi, w końcu to tylko blog. Każdy z nas jednak potrzebuje jakiejś odskoczni. Czegoś, co byłoby swego rodzaju dowodem na to, że się liczymy.

Ech dziwne potrzeby, ma ten człowiek. Niby się śmieje z tych wszystkich Mercedesów a gruncie rzeczy pragnie tego,co oni…. Czyż to nie straszne? Poczułam się strasznie pusta po uświadomieniu sobie tego, jak bardzo zależy mi na sukcesie bloga. Wszak to miał być mój eksperyment, nie planowałam nawet fanpejdża na fb, czy innych śmiesznych portalach. Nie mam sprecyzowanego planu marketingowego, nie wiem nic o pozycjonowaniu, reklamach na blogu itp.

Nie, nie zależy mi na tym. Na ściankach, pudelkach, pieniądzach.

Chciałabym, żeby była choć jedna osoba, która siedzi sobie ot tak w domku i codziennie sprawdza mą stronkę, czy aby przypadkiem coś tu nowego się nie pojawiło. A gdy się pojawi, to rzuca wszystko, siada wygodnie w fotelu i czyta. I rozmyśla. Że ma tak samo lub że ma zupełnie inaczej.

Zatem, gdy się już tu pojawisz o wierny widzu, wiedz, że Cię nie zawiodę i dumna będę, że to właśnie Ty zechcesz mnie regularnie czytać!

Na razie oczekuję.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s