[Fragment książki] Ten Inny Ryszard Kapuściński


Inspiruje mnie dziś fragment książki Ryszarda Kapuścińskiego „Ten Inny” str.29

1352723400_kapuscinski_ten

W trakcie lektury książek Levinasa nasuwają się dwie uwagi:

-pierwsza- Inny w refleksji autora Le temps et l’autre to zawsze pojedyńczy człowiek, jednostka. Jednakże człowiek, kiedy jest sam, bywa zwykle bardziej „ludzki”, niż kiedy jest członkiem tłumu, podnieconej masy. Pojedyńczo jesteśmy i mądrzejsi, i lepsi, bardziej obliczalni. Uczestnictwo w grupie może tę samą spokojną i życzliwą jednostkę przemienić w diabła

-druga- Levinas mówi o Innym, który jest z tej samej białej rasy i z tego samego, zachodniego, kręgu kultury. Nie mówi o sytuacji , kiedy biały spotyka się z Innym, który ma inny kolor skóry, wierzy w innych bogów i mówi językiem dla niego niezrozumiałym. Co wtedy?

————————————————————————————————————————————————————
Pierwsza

Było ciemno, potrafiła jednak dostrzec jeszcze cegły, z których pokryta była ściana. Wydawało jej się, że jest sama, mimo że słyszała przygłuszony śmiech. Powietrze było duszne i mdłe. Nie wiedziała co to za miejsce. Wkrótce jej oczy przyzwyczaiły się do ciemności, dzięki temu dostrzec mogła stolik, przy którym stało 5 krzesełek. Była bardzo zmęczona, długą wędrówką, która nie wiedzieć kiedy miała swój początek i zakczenie. Usiadła. Zarówno stół, jak i krzesełka lepkie były od bliżej niezidentyfikowanej cieczy. Nie wnikała, nie to ją teraz trapiło. Zaczynała powoli tracić dech w piersiach, dlatego po krótkim odpoczynku postanowiła dalej szukać drogi ucieczki. Śmiech, który słyszała jedynie w oddali stale się przybliżał. W pewnym momencie stał się tak intensywny, jakby osoby, od których się wydobywał stały zaraz obok.

Przecież była sama.

W pewnym momencie nie była w stanie wziąć oddechu, zaczęła się dusić. Spanikowana potrąciła stolik, zaraz potem usłyszała huk tłuczonego szkła.

Przecież stolik był pusty..

Dźwięk zaczął się powtarzać, jakby komuś zaciął się ogromny gramofon. Zaczęła biec, lecz szybko opadła z sił. Przewróciła się. Śmiech zmienił się w krzyk. Przerażający, jakby wydobywał się z gardeł tysiąca ogromnych mężczyzn. Nagle wszytko ucichło. W jednej sekundzie. Leżała nieruchomo. Zobaczyła siebie, młodą, tańczącą w rytm piosenki Radiohead „Creep” puszczonej w niepokojąco zwolnionym tempie. Druga ONA uśmiechała się i płakała jednocześnie. Wyglądała jakby była w jakimś dziwnym transie. Nagle zauważyła, że nie jest sama. Dostrzegła PIERWSZĄ, leżącą niemalże już martwą na podłodze. Chwilę się jej przypatrywała, z głupią, bezmyślną miną. Odwróciła się i zaczęła iść. PIERWSZA ostatkiem sił wyszeptała jedynie „niech idzie”.

Druga

Druga była prostą dziewczyną. Śmiała się, gdy inni się śmiali. Płakała, gdy inni płakali. Uważała, że na tym polega FUNKCJONOWANIE. FUNKCJONOWANIE było jej ulubionym słowem. Podobnie zresztą jak reszty komuny FUNKCJONUJĄCYCH. Słowo wypowiadała zawsze tonem poważnym, pełnym szacunku. Jakby było magiczne. FUNKCJONOWAŁA zatem zgodnie. Na raz! Na dwa! Na trzy!

Pewnego dnia, gdy grupą wspólnie zajęci byli FUNKCJONOWANIEM na środku FUNKCJONALNEGO placu, zauważyli mężczyznę. Ów mężczyzna stanął blisko ich grupy z magnetofonem. Wszyscy wewnętrznie umierali z ciekawości, kim jest tajemniczy nieznajomy, jednak żadne z nich nie odważyło się spojrzeć. Nagle usłyszeli muzykę, skoczną, biesiadną z jakimś głupim tekstem. Mężczyzna zaczął skakać wokół grupki, zachowywał się jak kompletny idiota. DRUGA kątem oka dostrzegła, jak mężczyzna zaczął robić dziwne miny, wykrzywiał twarz, pokazywał język, naciągał sobie uszy. DRUGA parsknęła śmiechem.  FUNKCJONUJĄCY  spojrzeli na nią karcącym wzrokiem. Mężczyzna podszedł do DRUGIEJ i podał jej dłoń, zachęcając uśmiechem do wspólnego tańca. Zawahała się przez chwilę, jednak postanowiła mu zaufać. W Za sobą usłyszała słowa „niech idzie”. Przestała FUNKCJONOWAĆ. Zaczęła TAŃCZYĆ. W tle słyszała szyderczy śmiech grupy FUNKCJONUJĄCYCH. Mężczyzna trzymał ją za obie dłonie. Zaczęli wirować w kółko. DRUGA zaczęła płakać ze szczęścia. Nigdy tego nie robiła, ale czuła, że jest to coś dobrego.

Nagle przestała czuć dłonie mężczyzny, muzyka przestała grać. Otworzyła lekko oszołomiona oczy. Mężczyzna podążał w kierunku grupy FUNKCJONUJĄCYCH. Chciała pobiec za nim, lecz nogi odmówiły jej posłuszeństwa. Same zaczęły tańczyć, powoli, ciężko tupiąc o chodnik. Muzyka się zmieniła. Zaczęła grać Radiohead „Creep”. Mężczyzna już dawno dołączył do FUNKCJONUJĄCYCH, zaczął wraz z nimi śmiać się z żenującego tańca Drugiej. Zaczęła znów płakać, lecz już nie ze szczęścia. Niebo poczerniało, poczuła, że już nie jest na placu, że znalazła się w jakiejś piwnicy. Muzyka zaczęła powoli zwalniać, stając się coraz bardziej niepokojąca. Druga płakała i śmiała się naprzemiennie. Traciła zmysły. Była sama. Złamała kodeks FUNKCJONOWANIA. Ukarano ją. „Niech idzie” w języku FUNKCJONUJĄCYCH oznacza wygnanie. Teraz może już tylko tańczyć w samotności, dopóki inny wygnaniec jej nie uwolni.

Nagle usłyszała dźwięk tłuczonego szkła.

Reklamy

One thought on “[Fragment książki] Ten Inny Ryszard Kapuściński

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s