[Przedmiot] piłka tenisowa


Dzisiejszy wpis inspirowany jest przedmiotem znajdującym się w moim pobliżu. Była to piłka tenisowa.
DSC_0225

Moja aktywność fizyczna miała do tej pory momenty:

Tańczyłam. Taniec współczesny, tango, latino, zumba…

Przestałam.

Chodziłam na basen.

Przestałam.

Kupiłam sobie karnet na siłownie.

Przestałam chodzić.

Grałam w kosza.

Przestałam.

Chodziłam na zajęcia typu aerobik, fitness.

Też przestałam.

Nawet ćwiczyłam z Chodakowską.

Przestała po 10 minutach, będąc na skraju agonii, przeklinając ją rzewnie, epitetami, których znaczenia nawet nie znałam.

Jedyna aktywność fizyczna, jaka ze mną pozostała to jazda na rowerze. Tutaj też jednak obyło się bez szaleństw bowiem moja standardowa trasa to praca-dom (czyli jakieś 15 minut). Nic specjalnego, nawet we wszelakich ankietach, gdy dostawałam pytanie o aktywny tryb życia, głupio mi było zaznaczyć opcję potwierdzającą.

Tak, zdaję sobie sprawę, że niektórzy nawet dupki sprzed kompa ruszyć nie potrafią, więc codzienna 15 minutowa przejażdżka na rowerze, w naszym leniwym społeczeństwie, to już ogromna dawka ćwiczeń.

Tak sobie gniłam w swoim tłuszczyku, sądząc, że te ćwiczenia i pot to nie moja działka. I wtedy pojawił się on…

Nie, nie książę z bajki na białym koniu z milionem dolarów (nie twierdzę, żeby się nie przydał, ale widocznie jeszcze nie jego pora). Poszłam pierwszy raz na tenis. Na początku byłam nieco onieśmielona, wielkością kortu, zapachem dosyć nieprzyjemnym i totalną nieznajomością zasad. Zresztą nikt z naszej dzielnej 4-ki nie potrafił grać.

Gdyby z boku siedziała sobie Radwańska, zapewne pomyślałaby, że uczestniczy w jakimś słabym żarcie. Nasze serwy prosto na księżyc, brak jakiejkolwiek taktyki, nie mówiąc już o tym, żeby po prostu odbić piłkę.

Mimo wszystko bawiłam się przednio. Biegałam, skakałam, wkurwiałam się ostro, gdy nie odbiłam piłki (99% gry). Mimo wszystko chciałam tam wrócić. I próbować.

Jak to się teraz mówi na amatorów… Janusze? No to my byliśmy takimi Januszami tenisa. Kupiliśmy sobie stroje, rakiety, piłeczki… dalej nie potrafiąc grać. Przyznaj się kobieto-w tenisa zaczyna grać się dla seksownego stroju, żadna inna motywacja za tym nie stoi. Radwańskie pewno też chciały sobie po prostu w kusych spódniczkach polatać, a te miliony to przez przypadek wyszły.

Kolejna wyprawa okazała się dla nas krokiem milowym bowiem naszą grę przez chwilę miało [nie] przyjemność obserwować dwóch sędziwych panów. Patrząc z lekkim niedowierzaniem, na ten pożal się boże spektakl, postanowili udzielić nam kilku ważnych rad:

  • rakietę trzyma się na końcu rączki, a nie tak jak my na środku
  • stosowaliśmy  różne sposoby odbicia, niekoniecznie zgodnych z zasadami tenisa (np. odbicie na miecz samurajski, czy podrzucanie naleśników. Spróbujcie sami się domyślić, jak to wyglądało). Rakietę natomiast trzyma się przy biodrze, trzymając kciuk na boku rączki. Wtedy ma się większą swobodę ruchów.
  • ostatnia rada najbardziej nas zawstydziła. Graliśmy sobie takimi pomarańczowymi piłkami, które opisane były jako piłki „dla początkujących”. Okazało się, że owszem są to piłki dla początkujących. Początkujących dzieci. Na malutkie korty, żeby dziecku krzywda się nie stała, bo takie mięciutkie były.

Powiem szczerze, że kilka takich rad i od razu i piłkę odbić potrafię, i jak serwnę to głowa mała. Może na Wimbledon mnie jeszcze nie zaproszą, ale mniemam, że to tylko kwestia czasu.

Zakochałam się głęboko w tenisie! Tak głęboko, że jeśli w danym tygodniu nie będę w stanie się wybrać, zaczynam usychać z tęsknoty, jak Mickiewicz za ojczyzną.

Jaki morał z tego wpisu zapytacie? Otóż nie każda aktywność fizyczna jest dla każdego. Fantastycznie, że chcesz uprawiać sport, bo sama po sobie widzę, jak dużo dało to mojemu organizmowi. Ćwiczenia, które nie sprawiają Ci jednocześnie przyjemności, są do dupy. Po prostu. Znajdź coś, co Ci się spodoba, co pokochasz, bez czego nie będziesz sobie wyobrażać udanego tygodnia. Moją miłością stał się tenis. Amatorski jak licho, ale nawet ta nieodbita piła sprawia mi wiele radości!

Dlatego marsz szukać swojej miłości, przez którą wylejesz pot i łzy!

W zdrowym ciele zdrowy duch!

Amen!

Reklamy

2 thoughts on “[Przedmiot] piłka tenisowa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s