[FRAGMENT FILMU] The Catered Affair reż. Richard Brooks


Dzisiejszy wpis zainspirowany zostanie fragmentem filmu The Catered Affair z 1956 roku w reżyserii Richarda Brooksa.

Miałam kiedyś chłopaka. Był straszny.

To znaczy, straszny był, pod wieloma względami. Dziś napisze o jednym wielkim względzie.

Był to bowiem typ człowieka, który udawał kogoś, kim nie był w otoczeniu całego społeczeństwa. Tak naprawdę tylko jego mama i ja znałyśmy, jego oblicze. To fatalne, nienadające się do publicznego wynurzania oblicze. Pewnego dnia jednak zaczęłam się zastanawiać, co bardziej mnie w tym człowieku brzydzi. To, że potrafi być prostakiem i chamem w stosunku do mojej osoby? Czy to, że udawał uśmiechniętego, bezproblemowego gościa w stosunku do reszty świata?

Ok doskonale rozumiem, że każdy z nas niekiedy z dziwnych powodów przywdziewa maskę. Myślę, że jest to naturalne, bo rzadko kiedy myślimy o sobie w sposób pozytywny, zwłaszcza gdy jesteśmy młodzi. Z czasem dociera do nas, że udawanie szalonej kretynki, która jara szlugi, mimo że jest jej po nich niedobrze (tak to o mnie), było co najmniej bezsensu.

Udawanie eksa było inne. Wręcz przerażające. Był jak jeden z tych psychopatów, którzy posiadając rodziny i dzieci, chadzają wieczorami na łowy. Oczywiście jest to metafora. Miał wiele wad, ale z prawem był za pan brat! Bo co by sąsiedzi powiedzieli…

W pewnym momencie przestałam rozróżniać, które opinie wypowiedziane były przez oblicze prawdziwe, a które przez oblicze „na pokaz”. Zdarzało mi się niekiedy przez to popełniać małe faux pas w trakcie rozmów z zainteresowanymi.

Dziwiło mnie również to, jak bardzo potrafił pochłaniać opinię innych osób. Wydawało mi się, że sam się w tym pogubił, nie wiedział, czy to, co mówi to rzeczywiście jego myśl, czy może ktoś kiedyś mu to powiedział, a on mechanicznie potrafił to jedynie to powtórzyć.

Z drugiej strony jaką wielką trzeba być kretynką, aby ta podwójną twarz znosić? Jak trzeba mieć za przeproszeniem nasrane, aby wierzyć w jakiekolwiek słowo kogoś, kto sam nie odróżnia stron swojej osobowości? Kto sam nie wie, czy dana osoba jest przez niego lubiana, czy nie, bo zajęty jest zbytnio zmienianiem masek?

Takie było właśnie nasze pseudo życie w pseudo związku, który był czymś w rodzaju małego cyrku dla chętnych gapiów. Byliśmy parą przy NICH, ale później jakby nasza relacja się rozpływała.

Dojrzałe dziewczę wiedziałoby, aby prędzej niż później tupnąć nogą, powiedzieć stop, odwrócić się i zatrzasnąć za sobą to pożal się boże widowisko.

Naiwne dziewczę (którym wówczas niewątpliwie byłam)  wierzyło, że tak o to wygląda prawdziwa miłość! Tak o to wygląda związek! W końcu podobne relacje mieli jej rodzice, większość wujków i cioć, z których każdy był bardziej nieszczęśliwy od drugiego. Tak to ma wyglądać, a te wszystkie artykuły o niezależnych, silnych kobietach, które, wypisują się ze związku, kiedy tylko chcą, to jakaś bujda!

Tak. Takie za przeproszeniem wsiu bździu miałam w głowie.

Dopiero gdy mój „książę z bajki” miał dosyć udawania przed sąsiadami szczęśliwej pary i postanowił się pozbyć rekwizytu, to tak troszeńkę przejrzałam na oczy. Być może jednak nie muszę żyć w udawanym, szczęśliwym związku? Może po prostu mogę go tworzyć?

To był mój prywatny „Kosztowny związek”, opierający się na niedomówieniach, sztucznym uśmiechu i szpanowaniu rzeczami, które nie były nam potrzebne, ale błyszczały najmocniej.

Być może finansowo stratna nie byłam. Straciłam za to dużo czasu na jakieś gierki, w których brać udziału nie chciałam.

Myślałam, że gdy słyszę wyznania miłości przy wielkiej publice, to jest właśnie love story. Nie wiedziałam, że miłość to czyny, a nie słowa, prezenty, czy imprezy u znajomych, którzy mówili, że „fajna z nas para”.

Jeśli na samym początku związku (jakiegokolwiek) widzisz, że dana osoba, ma podwójne dno (nie wiem, czy tak się mówi… ale powiedzmy, że się mówi, bo mi to odpowiada) to uciekaj. Być może nie widzisz jeszcze trzeciego dna, które okaże się najboleśniejsze…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s