[WYDARZENIE HISTORYCZNE Z DANEGO DNIA] Uruchomino polską Wikipedię


Dzisiejszy wpis zainspirowany zostanie wydarzeniem historycznym mającym miejsce w danym dniu. W 2oo1 roku powstała polskojęzyczna wersja wikipedii, czyli darmowej encyklopedii.

Zastanawialiście się jak, to robili wasi rodzice? Dziadkowie? *

Jak oni zdawali te cholerne egzaminy? Jak pisali swoje prace magisterskie? Przecież wymagało to od nich wyjścia z domu, szperania w bibliotekach, niekiedy długiego i żmudnego. Tobie wystarczy wpisać hasło w wyszukiwarkę, aby poznać definicję trudnego słowa, którym zaskoczyła Cię koleżanka podczas fejsbukowej konwersacji.
„Oczywiście, że wiem, kto to jest „RUMPOLOG”, odwiedzam go co jakiś czas… zaraz… co?!”

Powyższą datę rzecz jasna znam również tylko i wyłącznie dzięki internetowi i… Wikipedii, która dziś obchodzi rocznicę powstania. Dzięki internetowi mogę prowadzić blogaska, na którym dziele się bardziej lub mniej mądrzejszymi spostrzeżeniami.

Nie chcę być kolejną osobą narzekającą na to, jak to technika zniszczyła naszą kreatywność, zdolności interpersonalne, oraz zapał do pracy. Wszystko możemy mieć ot, tak, każde pytanie ma odpowiedź w Twoim laptopie. Internet i strony typu Wikipedia, zrobiły wiele dobrego dla nas. Chociażby nie musimy specjalnie śpieszyć się na 19:00, żeby obejrzeć FAKTY i dowiedzieć się co to na tym świecie się dzieje, nie musimy też tych 2,50 wydawać na gazetę w kiosku. Wszystkie informację przekazywane są nam na bieżąco. Jasne, że powstał również chaos informacyjny, który ciężko okiełznać i którego ofiarą stała się sama WIKIPEDIA. Kiedy wpisuje w wyszukiwarkę pytanie, czy mogę jakiś produkt podać swojemu żółwiowi do zjedzenia 40% odpowiada, że tak, 40%, że nie,  a 20% koniecznie musi się podzielić informacją o tym, że nie wie. Coś za coś.

Obwinianie internetu, czy techniki za to, jak są wykorzystywane, jest lekkim nieporozumieniem. Tak samo, jak broń nie zabija tylko człowiek, tak samo człowiek decyduje o tym, co robi w sieci. Jeśli ma, choć średnio wykształcony poziom intelektu, wykorzysta to, co dała mu cywilizacja w odpowiedni dla siebie sposób.

Ostatnio oglądałam sporo filmików dotyczących tzw. „HEJTU” w sieci. Dzieciaki wyśmiewają się z siebie, tworzą grupy mające na celu poniżanie, piszą posty w stylu „zabij się” itp. Gdy ja byłam w szkole, hejt w sieci nie funkcjonował zbytnio, bo zanim się włączył nam net, to już  każdy zapomniał te wszystkie genialne riposty przygotowane na karteczce. Za to prosto w oczy parę chamskich uwag usłyszałam. Nawet oberwałam. Lecz to inna historia.

Chamstwo istniało i istnieć będzie. Ewoluować też będzie. Takie jest życie. I nie jest to wina sieci, która rzekomo sprawia, że czujemy się bezkarnymi. Nasze wychowanie sprawia, że czujemy się bezkarni. Podejrzewam, że większość osób, które tak brylują w necie, byłyby tak samo chamskie na swoim podwórku, gdyby tego neta nigdy nie poznały. Po prostu jakaś mama i jakiś tata, jakaś pani nauczycielka i pan nauczyciel, zapomnieli w swoim zwariowanym i wielce przepracowanym trybie dnia wspomnieć dzieciakowi, że istnieje coś takiego jak szacunek.

O! Opowiem wam historię Franka. A historia Franka zdarzyła się wczoraj, więc całkiem świeża sprawa. Poszłam Ci ja z chłopakiem swym na Squasha, do pobliskiego centrum sportowego. W owym centrum odbywają się również różnego rodzaju zajęcia dla dzieciaków, małych średnich i dużych. Akurat trafiliśmy na grupkę tych najmniejszych, jakaś zerówka nie więcej. Stoją sobie dzieciaczki i dywagują „Co ten Franek tak się grzebie”, „czemu nie idziemy?” pani im wtóruje „no nie idziemy, bo Franek 20 minut skarpetkę zakłada!”. I fuczy na tego Franka. Dzieciaki oburzone, pani raz na czas zirytowana, wchodzi do szatni i pogania Franka, który jakoś nie potrafił sobie z kurtką poradzić. Wreszcie, gdy Franek wyszedł, nikt nie chciał z nim iść za rękę, bo „to ten, co 20 minut skarpetkę zakłada”. Jeden chłopczyk to się nawet popłakał, gdy Franka mu przydzielili do pary. A biedny Franek ze spuszczoną główką zapewne, już w głowie układał sobie zdanie „jaki to ja jestem beznadziejny, bo kurtki nie założyłem na czas”.

Nie mówię, że każde z tych dzieci wyrośnie na psychopatę, lub szkolnego dręczyciela. Wiem, jednak, że dzieciaki w tym wieku każde nasze najmniejsze zachowanie chłoną jak gąbka. Jesteśmy dla nich wzorem. No i jeśli taka pani sobie kpi z takiego Franka na ich oczach, to czemu one by nie mogły? I zapewne nie mają jeszcze dostępu do sieci (nie mają prawda?) i nie mogą komentować zachowania Franka na swojej tajemniczej grupie na fb. Będą to robiły za jego plecami. A internet w przyszłości stanie się po prostu dodatkowym narzędziem i tyle.

Tak samo niby to niski poziom edukacji, nie jest moim zdaniem spowodowany internetem, który jest takim kozłem ofiarnym wszelkiego zła tego świata. My jesteśmy winni. Nie żaden przedmiot. Po prostu nie umiemy tych pięknych udogodnień we właściwy sposób wykorzystać. Już niejednokrotnie pomstowałam nad ciągłym spoglądaniem w smartfony, czy to na tym, czy na innym blogu (już nie pamiętam). Denerwuje mnie to jak jasna cholera, ale nie obwiniam o ten fakt smartfonów, tylko ludzi, których życie najwidoczniej jest wyjątkowo nudne i zamiast je urozmaicić, spoglądają na „walle” innych osób, topiąc się z zazdrości.

Złoty środek panie. I pani.

Nie obwiniaj zatem internetu, za to, że dziecko Twe nie szanuje innych. Nie obwiniaj internetu za to, że Twoje dziecko spędza w internecie cały dzień, na nie wiadomo na czym. Nie obwiniaj internetu za to, że Twoje dziecko źle się uczy, czy jest agresywne. Spójrz na siebie i zapytaj siebie, kiedy to dziecko ostatnim razem czymś zainteresowałeś/aś?

I ciesz się, że technika tak pędzi i mamy coraz to nowe rozwiązania problemów, które niegdyś były nierozwiązywalne. Chyba że jesteś jedną z tych osób krzyczących, że „za komuny to lepiej było!”. To wiesz jakby… nie mamy o czym ze sobą rozmawiać.

Ps. Wikipedia ogólnie jest super i też nie ukrywam, korzystałam z niej, pisząc różnego rodzaju prace. Zawsze jednak pamiętajcie, by sprawdzić źródła. Jest  swego rodzaju test „jak nie wyjść na cymbała”. Taka naturalna eliminacja, jednostek, które sobie nie poradziły z wychwyceniem fałszywego zdania.

Ps2. Wspominałam o filmach dotyczących hejtu. Polecam wam obejrzeć filmik nagrany przez Krzysztofa Gonciarza. Jest jednocześnie lekko zabawny, ale i ostry. Dobitnie pokazuje, jakie społeczeństwo sobie kształtujemy.

*Tak wiem jak to zabrzmiało.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s