[Cytat] Bill Gates


Dzisiejszy wpis inspirowany jest cytatem Billa Gatesa z książki „Biznes szybki jak myśl”.

„Niepotrzebny wysiłek to jedna z największych frustracji w pracy.”

Parafrazując nieco ten cytat: Niepotrzebna egzystencja to jedna z największych frustracji w ogóle.

Chcę być potrzebna. Każdy chce. No, chyba że są tacy, co nie chcą. Ja takich to nie znam. Człowiek potrzebuje tego cholernego potwierdzenia, że po coś się tutaj znalazł. Że nic nie dzieje się bez przyczyny, a każda przyczyna przybliża nas do celu. Na razie sobie egzystuję. A tam raz napiszę coś na bloga. A tam pójdę na spacer. A tam obejrzę film. Ekscytujące to życie moje jest, James Bond pęka z zazdrości.

Oczywiście powiecie mi zapewne tak: jeżeli coś Ci się nie podoba, to zmień to!

I prawdę rzeczecie. Wiadomo, że gdy siedzę z czekoladą w garści przed kompem, to świat niewiele przeze mnie się zmienia. Poza tym, że marnuje prąd i zwiększam swoją powierzchnie.

Problem jest natury wręcz trywialnej: ja nie wiem. Czuję pustkę w umyślę, ja nie wiem co mam zrobić. Nie umiem zrobić sobie takiego fajowskiego planu z rysunkami, w których to każdy określałby osiągnięty przeze mnie cel. Nie potrafię stwierdzić, co chcę robić za 10 lat. Nie wiem nawet, co zjem na obiad.

Mam ogromną potrzebę czynienia. Takiego czynienia i robienia z wielkim efektem. Tylko samej to ciężko, wiadomo, zbieram zatem sobie grupę. A ona mi się rozpada co chwilę. I znów zostaję sama.

Pisałam TUTAJ o swojej pasji, jaką jest improwizacja sceniczna. Wierzcie lub nie, ale ja się nią zajmuje już ponad dwa lata! A na scenie wylądowałam zaledwie parę razy. I tu pojawia się frustracja. Pracujesz ciężko, ćwiczysz, ale to i tak jest na nic, nie możesz zrobić kroku w przód.

Podobnie było z moimi blogami, które prowadziłam, porzucałam, zaczynałam ponownie. Ten blog, który tu widzicie, jest pierwszą w moim życiu stroną, którą rzeczywiście staram prowadzić się w miarę regularnie. W końcu miał być to mój eksperyment.

Mam wrażenie, że moje działania, mimo że tworzone z całą dawką pasji, jaką mam w sercu nie mogą przebić się przez jakiś mur, który mnie ogranicza. Niby ruszam z miejsca, nie udaje mi się i następuje ta stagnacja spowodowana gniewem.

Wczoraj, słuchałam zapowiedzi filmu dokumentalny „One man show”. Była to historia młodego aktora, który nie mógł się przebić w branży, mimo że już wiele lat próbował. Reporter zasugerował, że może aktorstwo to nie jego droga? Że może powinien zrezygnować zając się czymś innym?

Wtedy zaczęłam się zastanawiać: ileż to znanych osobistości w swoich biografiach opisuje swoje upadki, nieudane próby, ciężką pracę, które niekiedy trwała latami nim osiągnęła jakiekolwiek skutki.

Tylko kiedy wykryć ten moment: jak rozróżnić bezsens od czasu?

Mały update: wczoraj zdarzyło się coś, co nieco zmieniło moje postrzeganie życia. Może nie jest za późno? Może nie wszystko stracone?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s