[PYTANIE] Czego żałujesz?


Dzisiejszy wpis zainspirowany zostanie pytaniem które brzmi: Czego żałujesz?

 

Jestem typem osoby sentymentalnej, rozpamiętującej, takiej, która w środku nocy zacznie sobie przypominać błędy sprzed 5 lat. Dlatego powyższe pytanie jest dla mnie wręcz banalne, mogłabym tutaj wymieniać i wymieniać. Stworzyłabym nową polską epopeję mieszczącą się w kilku…nastu tomach.

Przemyślałam sobie natomiast  nieco to pytanie i stwierdziłam, że rzeczy, których żałowałam ostatecznie kończyły się dobrze.

Na przykład:

Bardzo żałowałam swojego zachowania w pierwszej poważnej pracy. Moje zachowanie buntowniczki i rewolucjonistki skutkowało moim pożegnaniem z posadą. Przez parę miesięcy musiałam zajmować się dorywczymi, niezbyt ambitnymi robótkami, typu sprzedaż opłatków w stroju aniołka. Nagle nastąpił  zwrot akcji, bowiem dostałam „fantastyczną” pracę w drogerii. Przez rok płakałam za każdym razem, gdy musiałam tam się udać i bynajmniej nie dlatego, że tak strasznie przeszkadzało mi układanie szamponów. To jednak temat na inny wpis.

Naprzeciwko mej „wspaniałej” drogerii pracował ON. Dotarliśmy do siebie co prawda dosyć późno, ale jak już zaiskrzyło, to do tej pory trzyma i puścić nie chce absolutnie!

O co zatem chodzi?

Gdyby nie to, że zwolnili mnie z pracy numer 1, nie dostałabym pracy numer 2. A gdybym nie dostała pracy numer 2, nie poznałabym JEGO.

Czy zatem mogę żałować swoich działań? Absolutnie nie. Gdyby nie te wydarzenia, dalej siedziałabym w pracy numer 1, która z perspektywy czasu nie dawała mi niczego, a wymagała całkiem sporo. Druga praca, mimo że mogłaby się stać symbolem mobbingu, zapisze się w mojej pamięci w niezwykle pozytywny sposób. Tam spotkałam miłość.

Nauczyłam się, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Wszystko ma swój większy cel, mimo że musimy czasem poczekać,  aby się o tym przekonać.

Inna historia: dokładnie w tym samym roku, w którym zostałam zwolniona, rzucił mnie w sposób brutalny chłopak. Oczywiście dla mnie to był koniec świata, depresja i smutne wpisy w pamiętnikach stały się codziennością.

Jednak gdyby tego nie zrobił, żyłabym teraz w najbrzydszym miejscu na ziemi, z facetem, który pragnął jedynie seksu i obiadu. Nie otworzyłabym oczu, dalej z uporem maniaka twierdziłabym, że tak właśnie powinien wyglądać dojrzały związek.

Teraz mieszkam w pięknym mieszaniu z widokiem na las, z kotem, żółwiem, rybkami i wspaniałym mężczyzną!

Dlatego od pewnego czasu nie martwię się na zapas. Wiem, że nawet jeśli żyjesz w tym „chudszym” okresie życia to ma to swoją przyczynę, sens i zapisany, gdzieś w karatach przeznaczenia finał. Musisz to dostrzec, poczekać, wykorzystać. I nie poddawać się no kurde no!!

To dziwne, jestem ateistką, natomiast wierzę w karmę i wierzę w przeznaczenie. Być może ktoś nazwie mnie głupcem, lecz puszczę to mimo uszu. Doświadczenie pokazuję mi, że mam rację. I tego się będę trzymała.

Banały, banałom, banalne…

O kurczę! Czyżbym z największej pesymistki na świecie, stała się…. optymistką?

Świat się kończy.

A jeśli ci smutno posłuchaj piosenki, która zawsze poprawia mi humor 🙂

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s