[WIERSZ] Phenomenal Woman Maya Angelou


Dzisiejszy wpis zainspirowany zostanie wierszem autorstwa Maya Angelou (wybaczcie nie wiem jak to odmienić). Tytuł wiersza „Phenomenal Woman”. Uwaga wulgaryzmy!

Pretty women wonder where my secret lies.
I’m not cute or built to suit a fashion model’s size   
But when I start to tell them,
They think I’m telling lies.
I say,
It’s in the reach of my arms,
The span of my hips,   
The stride of my step,   
The curl of my lips.   
I’m a woman
Phenomenally.
Phenomenal woman,   
That’s me.

I walk into a room

Just as cool as you please,   

And to a man,

The fellows stand or
Fall down on their knees.   
Then they swarm around me,
A hive of honey bees.   
I say,
It’s the fire in my eyes,   
And the flash of my teeth,   
The swing in my waist,   
And the joy in my feet.   
I’m a woman
Phenomenally.
Phenomenal woman,
That’s me.

Men themselves have wondered   

What they see in me.
They try so much
But they can’t touch
My inner mystery.
When I try to show them,   
They say they still can’t see.   
I say,
It’s in the arch of my back,   
The sun of my smile,
The ride of my breasts,
The grace of my style.
I’m a woman
Phenomenally.
Phenomenal woman,
That’s me.

Now you understand

Just why my head’s not bowed.   
I don’t shout or jump about
Or have to talk real loud.   
When you see me passing,
It ought to make you proud.
I say,
It’s in the click of my heels,   
The bend of my hair,   
the palm of my hand,   
The need for my care.   
’Cause I’m a woman
Phenomenally.
Pierwsza sprawa

Kobiety! Moje kochane czemu my tak walczymy? Czemu, aż tak strasznie przeżywamy? Każda z nas jest wspaniała na swój sposób, każda przyciąga spojrzenia innych mężczyzn, każda znajdzie swoje. Więc czemu jesteśmy takie zawistne i na swój widok niemal wydrapujemy sobie oczy? Oj nie mów mi, że przesadzam droga koleżanko. Nie raz, czy też nie dwa pracowałam wyłącznie w żeńskim towarzystwie i to, co tam zastałam, w niczym nie przypominało tej mitycznej solidarności jajników.
Zastanawiam się, czy większość z nas rodzi się niepewna siebie? Czy też mimo XXI świat i my same spychamy się na boczny tor? Być może we krwi mamy rywalizację, taką czystą walkę o to, by być zauważoną. W końcu tyle lat nasz rola kończyła się w kuchni.
Rzadko kiedy na swej drodze spotkać można pewną siebie kobietę, która jednocześnie nie byłaby suką. Serio musimy łączyć te dwie cechy ze sobą? Nie możemy znać swoich wartości bez okazywania pogardy innym?
Wiem, że być może uogólniam. Uogólniam znacząco. Jednak mam takie doświadczenia, a nie inne z wami, moje drogie koleżanki.
Moimi najlepszymi koleżankami zostawały tak samo zakompleksione osoby, jak ja. Nie sądzę by był to zbieg okoliczności. Po prostu od tych osób wyczuwałam jako taką życzliwość, zrozumienie, czego od tych silnych i ambitnych kobiet nigdy nie otrzymałam.

Więc pytanie brzmi: czy można to jakoś wypośrodkować?
Ja wiem, że to się tak łatwo mówi, bo sama nie potrafię.  Za każdym razem, gdy powalczę w swojej sprawie, mam wyrzuty sumienia i czuję, że zachowałam się jak ostatnia sucz. Jak te laski z „Gotowych na wszystko”. Nie wiem, która z nich była największą, bo tego nie oglądałam.
A wiecie, co jest najgorsze? Że my się szczycimy tą sukowatością. To jest nasza zaleta! I którą każda z nas chętnie wpisałaby sobie w CV! I mało tego byłoby to bardziej docenione niż „umiejętność pracy w zespole”!
Żyjemy w świecie mobbingu, wzajemnej pogardy i intrygi, a niestety kochane panie…. w tym świecie wiele z nas czuję się jak ryba w wodzie!

Druga sprawa

W przytoczonym wyżej wierszu, przedstawiony jest obraz kobiety idealnej. Szczególnie przypadł mi do gustu fragment:

Just why my head’s not bowed.
I don’t shout or jump about
Or have to talk real loud.
When you see me passing,
It ought to make you proud.

Poznałam wiele kobiet, które by zagłuszyć swój wewnętrzny kompleks, muszą na siłę zwracać na siebie uwagę. Ja jako introwertyk mam ogólnie problem z głośnymi i skaczącymi jak tygryski osobami, ale gdy wyczuwam w tym desperację, to  mój organizm jest wykończony, a mózg umiera. Mam ochotę odejść i nigdy nie wrócić.

Poznałam 4 typy kobiet, które zwracają na siebie uwagę.

-Pierwszy typ:

Ona zdaję sobie sprawę z tego, że jest atrakcyjna. Lubi o tym przypominać, przytaczać różnego rodzaju historię. Jednak z taką kobietą kiedyś potrafiłam się zaprzyjaźnić. Poza spotkaniami towarzyskimi mogłam z nią porozmawiać o wielu sprawach: książkach, filmach muzyce, związkach. Nie jest to prosta dziewczyna, która poluje na facetów. To dziewczyna, która szum ma we krwi, jednak zachowuje przy tym zdrowy rozsądek.

-Drugi typ:

Nieco bardziej męczący. Tutaj pogadasz owszem, lecz o niczym konkretnym. Taka gadka szmatka, która za zadanie ma zabicie ciszy, której ten typ nienawidzi. Być może nie zaprzyjaźnisz się z nią i nie nawiążesz jakiś głębokich relacji, lecz dzięki jej próbom zwrócenia na siebie uwagi, możesz przeżyć parę ciekawych i wartych zanotowania w pamiętniku sytuacji. Uwaga! Potrafi przegiąć, o czym ja niestety boleśnie się przekonałam.

-Trzeci typ:

Tutaj zachowam się być może jak typowa kobieta z pierwszej części wpisu, lecz… nie jestem w stanie z tym typem w jednym pokoju wytrzymać. No jak Boga kocham, (no dobra jestem ateistką) próbowałam, lecz to dla mnie za ciężkie! To jest kobieta, z którą w ogóle nie pogadasz kompletnie o niczym, bo jest zbyt zajęta krzyczeniem i wariowaniem. A jeśli w jej pobliżu znajdzie się samiec i to w dodatku przystojny samiec to już niestety masz wieczór z głowy.
Przytoczę jedną sytuację, którą zapamiętam do końca życia.
Byłam na weselu. Rozmawiałam z jakimś chłopakiem na temat, który oboje nas pochłonął. Taka niezobowiązująca pogawędka. Nagle przyszła Typowa Trójka, która z całym swym wielkim impetem zasiadła między nas i wykrzyknęła informację, bez której zapewne nie moglibyśmy spędzić tamtego wieczoru:
– Śmierdzą mi stopy!
My uśmiechnęliśmy się do niej i zaczęliśmy kontynuować konwersację. Jednak po chwili usłyszeliśmy:
-No powąchajcie!
O ile dla mojego interlokutora był to powód do uśmiechu, ja postanowiłam wyjść. I wychodziłam tak z każdego pomieszczenia, w którym ona akurat przebywała i wykrzykiwała swoje BREAKING NEWS.

-Czwarty typ:
Nie wiem, czy nie najgorszy. Kobieta, która wzbudza Twoje zaufanie. Uważasz ją za dobrą koleżankę, przyjaciółkę wręcz. Lecz dla podbudowania swojego ego jest w stanie to poświęcić. To kobiety, które na siłę próbują udowodnić, że podobają się każdemu mężczyźnie. Wiecie ten typ, od którego zwykle słyszycie, że „dziewczyny ich raczej nie lubią” i zastanawiają się, dlaczego tak jest. To typ kobiety, która zacznie podrywać chłopaka, który wam się podoba, mając własnego partnera, tylko po to, by pokazać Ci, że to ona jest najatrakcyjniejsza. Smutne to? Żałosne? Może. Już nawet pal licho faceta. Najgorsze jest to, że tracicie zaufaną osobę. Przyjaciółkę.

Trzecie sprawa:

Nigdy nie byłam tą „phenomenal woman” z wiersza. Nie wiem, czy będę…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s