[CYTAT] Vincent van Gogh


Dzisiejszy wpis zainspirowany zostanie przez słowa Vincenta van Gogha.

Aby człowiek dobrze czynił dla świata, musi umrzeć dla samego siebie

Oj tam zaraz umrzeć. Przez takie gadanie drogi Vincencie ludziom nie chce się czynić dobra, wszak wymagałoby to od nich grubego poświęcenia. No, chyba że da się temu „dobru” zrobić zdjęcie tak, żeby każdy to zobaczył, na wallu wszelakim. Wtedy okazuje się, że nie jest to tak wielka ofiara, w końcu kilka łapek w górę za to się zyskało. A tak na poważnie to mamy do czynienia zarówno z kryzysem bezinteresownej dobroci, jak i z zatrzęsieniem wszelkich akcji charytatywnych. I jakby się tu dłużej zastanowić nad tym Vincencie to nie ma tu ani krzty prawdy z tego, co kiedyś tam, gdzieś tam, w jakiś tam okolicznościach, powiedziałeś. Owszem nie czynimy dobra z czysto etycznego powodu, lecz dla zwiększenia fejmu (fu brzydzę się tym słowem). Ale czy komuś to szkodzi? Jasne możemy zlikwidować te wszystkie kalendarze Omeny Mensah (która tak przy okazji jest przykładem wybitnego żartu z dobroczynności, ale o tym na samym końcu), ale kto na tym zyska? Lub lepiej zadane pytanie to: kto na tym straci? Potrzebujący stracą!

Przykro mi, że stają się obiektem zainteresowania tylko w okresie świąt, lub grubszej afery typu: huragan, który zmiecie pół europejskiego, lub amerykańskiego miasta (no może jeszcze Azja ma jakieś szanse). Pozostałe kontynenty muszą mocno się postarać w tej konkurencji. W Afryce i Ameryce Południowej jest non stop źle, tośmy się już przyzwyczaili. A skoro myśmy się przyzwyczaili, to oni też pewno się przyzwyczaili. I wszystko gra nieprawdaż? Ach, Australia jeszcze. Australia… Australia ma wyrąbane.

Co chciałam powiedzieć? Ach to: przykro mi, że szary człowiek staje się obiektem zainteresowania jedynie w momencie niezwykłych okoliczności, przebrany z masy innych opowieści, które nie były dosyć medialne. Tak funkcjonuje dzisiejszy świat. Z drugiej strony ważne jest to, że ktokolwiek otrzyma dzięki tym „brokatowym” akcjom pomoc. I to się liczy.

My tu gadu-gadu o celebrytach, a przecież szary człowiek też może. I to jak! Szlachetna paczka, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, krwiodawstwo, wolontariat…. jest wiele możliwości, nie trzeba konkretnie szukać na TVN informacji. Może pod Twoim blokiem funkcjonuje taki biały kontener, do którego możesz powrzucać nienoszone ciuchy? Albo zostaw kawałek chleba na parapecie ptaszkowi. Może nie dostaniesz medalu od prezydenta, ale ptaszek przeżyje zimę.

Nie musisz być jak wspomniana już przeze mnie Omena Mensah, która w ramach akcji dobroczynnej zrobiła kalendarz w Maroku, w luksusowych rezydencjach, w przepięknych pozłacanych strojach. A to wszystko dla biednych, głodujących w Afryce dzieci, prawdziwy akt poświęcenia!

Co prawda spodziewałabym się bardziej empatycznego i rozsądnego podejścia do sprawy, ale tak jak już wspomniałam, nie mam nic przeciwko, jeśli komuś złota sesja zdjęciowa pomoże! Mogę wyśmiewać sposób, ale skutki jak najbardziej pochwalę.

Także tyle drogi Vincencie mam do powiedzenia.

A co tam u Ciebie? Bo te Twoje słoneczniki to tu na dole to furorę robią.

*Uwaga tekst pisany jest z dużą dawką ironii. Z racji tego, że żyję w kraju o bardzo niskim współczynniku poczucia humoru wolę to nadmienić, zanim będzie dla mnie za późno.

 

Reklamy

3 thoughts on “[CYTAT] Vincent van Gogh

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s